Jak można dowiedzieć się z (niezbyt pięknej) oficjalnej strony zespołu Motörhead, 29 sierpnia ukaże się nowy album tej legendarnej formacji, zatytuowany Kiss of Death. Świetnie. Na tej samej stronie można zapoznać się z listą utworów, które znajdą się na płycie. I tutaj dochodzę do sedna sprawy. ;)
Jak wynika z danych zgromadzonych w serwisie Last.fm, płyty tej słucha już całkiem spora rzesza osób. Nie ma jeszcze wprawdzie danych dotyczących ilości odsłuchań poszczególnych utworów, ale same utwory widnieją w bazie, co świadczy niezbicie o tym, że ktoś ich już słuchał.

Dla ułatwienia zamieszczam listę utworów wraz z linkami do Last.fm:
Sucker
One Night Stand
Devil I Know
Trigger
Under The Gun
God Was Never On Your Side
Living In The Past
Christine
Sword of Glory
Be My Baby
Kingdom of The Worm
Going Down

Po co piszę o czymś, o czym wszyscy wiedzą? Tylko po to, aby zwrócić uwagę szybkość, z jaką rozchodzą się w Internecie przedpremierowe wersje płyt. Statystyki odsłuchań powyższych utworów powinny się pojawić w przeciągu kilku dni - wtedy będzie można lepiej rozpoznać skalę zjawiska. Tym samym sposobem można znaleźć o wiele więcej płyt, które pojawią się w sklepach za kilka czy kilkanaście tygodni. Należy też pamiętać, że nie wszyscy korzystają z Last.fm - można więc założyć, że tak naprawdę niewydanej jeszcze płyty słucha conajmniej kilkanaście razy więcej osób. ;)

P.S. Nowa płyta Motörhead jest całkiem niezła. ;)

kategorie: Internet, Ogólnie

[ komentarze: 8 ]

8 Responses to “Nowa płyta Motörhead i kilka słów o “piractwie””

  1. NuLL Says:

    Wg mnie takie ujawinienie to juz wina osob odpowiedzialnych za sam proces wytw plyty. Co do piractwa - zycie jest brutalne i tyle. ZAIKSy i inne gowna dzialaja, podatki cholerne i tyle ;)

  2. toszcze Says:

    NuLL: do sieci przed premierą trafiają głównie wersje “promo” płyt, które są dostarczane dziennikarzom (proces wydawniczy czasopism trwa czasem nawet 3-4 miesiące - stąd tak wczesne ujawnianie zawartości płyt). Coraz częściej promocyjne egzemplarze nie różnią się zasadniczo od wersji finalnej, są więc łakomym kąskiem.
    Moim zdaniem, wpuszczanie przez dziennikarzy takich płyt do sieci nie jest w porządku wobec zespołu i wytwórni - w końcu dostali od nich jakiś “kredyt zaufania”.

  3. ffreak Says:

    Myślę, że dość skutecznym sposobem było by umieszczanie na tych utworach jakichś “watermarków” (w cudzysłowiu, bo nie wiem, czy właściwie używam terminu) i w ten sposób indeksowanie tych przedpremierowych płyt. Łatwo byłyby wtedy stwierdzić skąd taka płyta wyciekła, a tym samym wyciągnięcie ewentualnych konsekwencji.
    Dziwne, że tego nie robią w sumie.

  4. toszcze Says:

    ffreak: nie robią tego z bardzo prostej przyczyny - jest to technicznie niemożliwe. ;)

  5. ffreak Says:

    Nie rozumiem :) Można w taki sposób oznaczyć tekst, można oznaczyć pliki graficzne. Nie znam się na tym (i proszę o ew. sprostowanie), ale podobno takie “watermarki” w plikach graficznych zostają nawet po rekompresji, nawet i do innego formatu.

    Czy dźwięk jest tak aż znacząco różny od obrazu, czy też tekstu? Co ma stanowić główną przeszkodę?

  6. toszcze Says:

    Co da sam “watermark” w pliku, skoro aby go wykryć, musiałbyś mieć fizyczny dostęp do dysku użytkownika? Bo odtwarzacze same z siebie nie będą przecież rozsyłać w świat informacji o wykrytych w pliku “śmieciach”. ;)

  7. ffreak Says:

    Eee, z torrenta sobie ściągnę :) Jeśli jakiś redaktorek pożyczył promo CD Motorhead kumplowi to mnie to nie interesuje. Zaczyna mnie interesowań, kiedy wpuszcza to do publicznej, powszechnej sieci. No i jak już takie coś ściągnę, to przeanalizuję plik pod kątem śladów tego “watermarka” (który jest jakby wpleciony w dźwięk, w sposób niesłyszalny dla człowieka).

    No, ale z mojej strony to jest pisanie sci-fi - nie wiem co tu jest wykonalne, a co nie, więc może lepiej skończę sobie fantazjować :)

  8. toszcze Says:

    Kurcze, ja chyba mam kiepski tydzien… ;) Dopiero teraz zrozumiałem, że Tobie chodzi o identyfikację źródła przecieku. ;P
    Tutaj z pomocą mogą przyjść wynalazki w stylu DRM, chociaż nie tylko. No ale wymagałoby to wytłoczenia osobnej płyty dla każdego z dziennikarzy. ;)

Leave a Reply